Kredą i węglem-Zostałem w warszawskim
DARMOWE AUDIOBOOKI |alveo |Wizytówki Gdańsk
„Kredą i węglem
Zostałem w warszawskim okręgu pancernym. Nowa, autentyczna tym razem kennkarta, ale nadal „lewe" zatrudnienie i fałszywy ausweiss. Nowe nazwisko — Ireneusz Zaczyński, odziedziczyłem po zmarłym mieszkańcu Warszawy, którego ponoć w tajemnicy pochowano na Powązkach. Jego kartoteka nadal znajdowała się w biurze meldunkowym, co zresztą sam sprawdziłem. Konieczna więc była gruntowna przeróbka legendy i dostosowanie jej do zmienionych warunków.
Zamieszkałem pod bokiem Niemców, w dawnym oficerskim bloku przy ulicy Dymińskiej, tuż obok Cytadeli, u pani Wielgomas, żony przedwojennego oficera, przebywającego w oflagu na terenie Rzeszy. Ale w zapasie miałem jeszcze dwa lokale i dla bezpieczeństwa co kilka dni nocowałem w innym.
Spotkanie z majorem „Rabinem". Nawet hasło było właściwie zbyteczne, okazało się bowiem, że zna mnie dobrze z Modlina. Będę bezpośrednio podlegał majorowi „Mechanikowi", którego również znam z okresu podchorążówki. Mam wykładać na kilku kursach. Wykłady w zakonspirowanych lokalach, ewentualne zaś ćwiczenia taktyczne na stołach plastycznych lub, jeśli to będzie możliwe, w okolicach podwarszawskich.
Niezwykłe szkolenie. Trzeba nauczyć ludzi jazdy na niemieckich czołgach i posługiwania się ich bronią, tymczasem do dyspozycji jest jedynie tablica, papier, węgiel i zwykła szkolna kreda. Należy przeto wypracować specjalną metodę teoretycznowizualną. Nieproste zadanie, tym bardziej że w grę wchodzi zróżnicowany sprzęt czołgi PZKW II do PZKW IV, pantery i działa samobieżne. Wiele, wiele godzin pochłonęły przygotowania do wykładów.“(4)
filmy online bez limitu |Gry Dla Dzieci |Piomar drewno modrzew
„Kredą i węglem
Zostałem w warszawskim okręgu pancernym. Nowa, autentyczna tym razem kennkarta, ale nadal „lewe" zatrudnienie i fałszywy ausweiss. Nowe nazwisko — Ireneusz Zaczyński, odziedziczyłem po zmarłym mieszkańcu Warszawy, którego ponoć w tajemnicy pochowano na Powązkach. Jego kartoteka nadal znajdowała się w biurze meldunkowym, co zresztą sam sprawdziłem. Konieczna więc była gruntowna przeróbka legendy i dostosowanie jej do zmienionych warunków.
Zamieszkałem pod bokiem Niemców, w dawnym oficerskim bloku przy ulicy Dymińskiej, tuż obok Cytadeli, u pani Wielgomas, żony przedwojennego oficera, przebywającego w oflagu na terenie Rzeszy. Ale w zapasie miałem jeszcze dwa lokale i dla bezpieczeństwa co kilka dni nocowałem w innym.
Spotkanie z majorem „Rabinem". Nawet hasło było właściwie zbyteczne, okazało się bowiem, że zna mnie dobrze z Modlina. Będę bezpośrednio podlegał majorowi „Mechanikowi", którego również znam z okresu podchorążówki. Mam wykładać na kilku kursach. Wykłady w zakonspirowanych lokalach, ewentualne zaś ćwiczenia taktyczne na stołach plastycznych lub, jeśli to będzie możliwe, w okolicach podwarszawskich.
Niezwykłe szkolenie. Trzeba nauczyć ludzi jazdy na niemieckich czołgach i posługiwania się ich bronią, tymczasem do dyspozycji jest jedynie tablica, papier, węgiel i zwykła szkolna kreda. Należy przeto wypracować specjalną metodę teoretycznowizualną. Nieproste zadanie, tym bardziej że w grę wchodzi zróżnicowany sprzęt czołgi PZKW II do PZKW IV, pantery i działa samobieżne. Wiele, wiele godzin pochłonęły przygotowania do wykładów.“(4)
<<<< Z Hanną już nie z Barbarą
| okrążała go płynnie potem >>>>
filmy online bez limitu |Gry Dla Dzieci |Piomar drewno modrzew