okrążała go płynnie potem
komputerowe szkolenia |Kolektory słoneczne |oprogramowanie sklepu internetowego
„okrążała go płynnie, potem znów dreptała w rytmie prastarego, a teraz czemuś tak straszącego angielskiego tańca. I wciąż, i stale każdemu jej kroczkowi towarzyszyła kreska ołówkiem lub pastelą — linia malarska, pozostawiona w powietrzu na tle kotar i w słupach świateł teatralnych...
Minęły dwie minuty, może trzy. Wreszcie blondynka w swym popielatym kostiumie jęła jakby powoli słabnąć — rysunki zaś stawały się coraz rzadsze. Niebieski promień padł na scenę i oto wydało się, że podłoga — to szeroka błękitna rzeka. A na jej fali po chwili już leżała na wznak nieszczęśliwa, niespełna rozumu topielica o rozwianych włosach umajonych stokrotkami. Ostatni raz jej ręka słabo uniosła się nad wodą i opadła w głąb, pozostawiwszy w powietrzu ostatni sztrych... Cóż ja tu sterczę, gdzież on jest, ten toksykolog, Boże! ocknął się Wachicki. Wiedział, że może już mówić głośno. — Panie — zakrzyknął, zobaczywszy tego samego zamorusanego technika — Panie, gdzie u licha podział się ten bileter — Na bok, na bok, proszę się usunąć! — odkrzyknięto. Zatem spiesznie stąpił w bok, prawie jak wtedy, gdy w ogrodzie szpitalnym skoczył w krzaki, by się nie dostać pod koła samochodu. Coś za nim ciężko oddychało, omal sapało.“(5)
spływy kajakowe |przynęty |Apartamenty nad morzem
„okrążała go płynnie, potem znów dreptała w rytmie prastarego, a teraz czemuś tak straszącego angielskiego tańca. I wciąż, i stale każdemu jej kroczkowi towarzyszyła kreska ołówkiem lub pastelą — linia malarska, pozostawiona w powietrzu na tle kotar i w słupach świateł teatralnych...
Minęły dwie minuty, może trzy. Wreszcie blondynka w swym popielatym kostiumie jęła jakby powoli słabnąć — rysunki zaś stawały się coraz rzadsze. Niebieski promień padł na scenę i oto wydało się, że podłoga — to szeroka błękitna rzeka. A na jej fali po chwili już leżała na wznak nieszczęśliwa, niespełna rozumu topielica o rozwianych włosach umajonych stokrotkami. Ostatni raz jej ręka słabo uniosła się nad wodą i opadła w głąb, pozostawiwszy w powietrzu ostatni sztrych... Cóż ja tu sterczę, gdzież on jest, ten toksykolog, Boże! ocknął się Wachicki. Wiedział, że może już mówić głośno. — Panie — zakrzyknął, zobaczywszy tego samego zamorusanego technika — Panie, gdzie u licha podział się ten bileter — Na bok, na bok, proszę się usunąć! — odkrzyknięto. Zatem spiesznie stąpił w bok, prawie jak wtedy, gdy w ogrodzie szpitalnym skoczył w krzaki, by się nie dostać pod koła samochodu. Coś za nim ciężko oddychało, omal sapało.“(5)
spływy kajakowe |przynęty |Apartamenty nad morzem