Tymczasem dokoła tej sprawy
alveo |filmy online bez limitu |nieruchomości rybnik
„Tymczasem dokoła tej sprawy zaczęły krążyć plotki, powstawać komentarze. Pośrednimi drogami doszło do wiadomości Nory, że Mak grozi daniem surowej nauczki każdemu, kto by śmiał się nią zainteresować. Czuła, że to nie jest czcza pogróżka.
Pewnego razu spotkała przypadkowo dawnego kolegę szkolnego. Nie spiesząc się, spacerowali po parku, potem siedli na ławeczce i z przyjemnością wspominali dawne czasy. Pochłonięci rozmową, nie zauważyli ogromnej, niezgrabnej postaci, która przesunęła się za drzewami. Pożegnali się dopiero o zmierzchu.
5 — Człowiek ze stall
Przed wejściem do swego domu Nora nieoczekiwanie ujrzała Maka.
— Kim on jest — rozległ się jego chrypliwy głos.
— O co chodzi — spytała Nora zdziwiona.
— Pytam, kim on jest
— Jak pan śmie! — oburzyła się usiłując przekroczyć próg.
Ale Mak stał jak mur. Jego złe jak u dzika oczki świdrowały ją na wylot.
— Pani pyta, jak śmiem — powtórzył głucho. — Jak śmiem Ot, jak! — I powoli, ścisnąwszy swą olbrzymią pięść, potrząsnął nią w stronę parku. — Ot, tak! — powtórzył jeszcze raz.
Mak znikł równie nieoczekiwanie, jak się pojawił. Nora, blada i roztrzęsiona, wbiegła do swego pokoju.
Gdyby ją zapytano, dlaczego pragnie zobaczyć syna profesora Traube, trudno by jej było dać odpowiedź. Oczywiście, niemałą rolę grały tu liczne rozmowy“(10)
Bwin |wielkanoc kotlina kłodzka |biuro wirtualne Warszawa
„Tymczasem dokoła tej sprawy zaczęły krążyć plotki, powstawać komentarze. Pośrednimi drogami doszło do wiadomości Nory, że Mak grozi daniem surowej nauczki każdemu, kto by śmiał się nią zainteresować. Czuła, że to nie jest czcza pogróżka.
Pewnego razu spotkała przypadkowo dawnego kolegę szkolnego. Nie spiesząc się, spacerowali po parku, potem siedli na ławeczce i z przyjemnością wspominali dawne czasy. Pochłonięci rozmową, nie zauważyli ogromnej, niezgrabnej postaci, która przesunęła się za drzewami. Pożegnali się dopiero o zmierzchu.
5 — Człowiek ze stall
Przed wejściem do swego domu Nora nieoczekiwanie ujrzała Maka.
— Kim on jest — rozległ się jego chrypliwy głos.
— O co chodzi — spytała Nora zdziwiona.
— Pytam, kim on jest
— Jak pan śmie! — oburzyła się usiłując przekroczyć próg.
Ale Mak stał jak mur. Jego złe jak u dzika oczki świdrowały ją na wylot.
— Pani pyta, jak śmiem — powtórzył głucho. — Jak śmiem Ot, jak! — I powoli, ścisnąwszy swą olbrzymią pięść, potrząsnął nią w stronę parku. — Ot, tak! — powtórzył jeszcze raz.
Mak znikł równie nieoczekiwanie, jak się pojawił. Nora, blada i roztrzęsiona, wbiegła do swego pokoju.
Gdyby ją zapytano, dlaczego pragnie zobaczyć syna profesora Traube, trudno by jej było dać odpowiedź. Oczywiście, niemałą rolę grały tu liczne rozmowy“(10)
Bwin |wielkanoc kotlina kłodzka |biuro wirtualne Warszawa